Czy silny HR to często wykończony HR? Jakie koszty psychologiczne ponosi “HR-owe serce” organizacji jeśli naprawdę chce dostarczyć jakość i strategiczne wsparcie dla organizacji? Powiem Wam, że całkiem spore i bardzo często ten silny HR to HR wyczerpany, niemo krzyczący w środku z bezsilności, a czasami przez to wszystko niestety toksyczny dla siebie i innych.
W dzisiejszym, dynamicznie zmieniającym się świecie biznesu, rola HR ewoluuje z funkcji administracyjnej do kluczowego partnera strategicznego, który zarządza najcenniejszym zasobem – ludźmi.
Bez żadnych wątpliwości silny i mądry dział HR wpływa korzystnie na kulturę organizacyjną, rozwój pracowników oraz skuteczne zarządzanie zmianą, co przekłada się na większą adaptacyjność, skalowalność i długoterminowy sukces firmy.
Jednak, za tą siłą stoją ludzie, którzy codziennie mierzą się z wyzwaniami, niosąc na swoich barkach nie tylko ciężar decyzji biznesowych, ale także głębokie konsekwencje emocjonalne, o których niestety nie mówi się w ogóle lub prawie w ogóle.
Częstym obserwowanym przeze mnie rysem osób pracujących w HR są dwa schematy: bezwzględne standardy oraz samopoświęcanie się w imię misji pomagania innym i/lub w celu uzyskania decyzyjności, uwagi, wyczekiwanego docenienia.
W ten sposób w dążeniu do bycia silnym, efektywnym i widocznym narastają koszty psychologiczne.
*Ciężar emocjonalny – HR jest często pierwszą linią wsparcia dla innych pracowników, absorbując stres, frustracje i problemy zawodowe oraz osobiste swoich kolegów. To emocjonalne obciążenie może prowadzić do wypalenia, szczególnie gdy dział HR musi pozostać ciągle gotowy i niezachwiany w obliczu ciągłych zmian i wyzwań, których w ostatnich latach nie brakuje.
*Konflikty interesów - tego w HR jest jak grzybów po deszczu, balansowanie między oczekiwaniami decydentów a potrzebami pracowników wymaga ciągłych negocjacji i często stawiania się w trudnej pozycji mediatora, czasami załatwiania spraw w “białych rękawiczkach”, co samo w sobie może już być toksyczne dla wszystkich osób zaangażowanych, a co dopiero dla samego źródła... Rozwiązywanie konfliktów i podejmowanie trudnych decyzji, które nie zawsze są postrzegane pozytywnie powoduje stres.
*Ciągła adaptacja i uczenie się - wiadoma sprawa, bo w tym zawodzie trzeba być 'up to date' cały czas. Nie da się stać na czele zmian i innowacji w zarządzaniu ludźmi bez zdobywania aktualnej wiedzy, robienia analiz, weryfikowania, porównywania i udowadniania swojej biznesowej wartości (kto nie przeżył ten nie wie). Dział HR musi nieustannie się uczyć i dostosowywać.
Ta presja bycia na bieżąco, a nawet trzy kroki przed wzmacnia napięcie, przyspiesza tempo, często też niestety doprowadza do chaosu w działaniach, który tylko pogłębia stres i to zarówno pracowników HR realizujących decyzje zestresowanego HR decydenta, ale też managerów obserwując z trwogą, jakie to kolejne mało przydatne biznesowo tematy wrzuci HR do odhaczenia w danym tygodniu.
*Osamotnienie w decyzjach - często decyzje HR-owe dotyczące zatrudnienia, zwolnień czy rozwoju kariery pracowników są podejmowane w gronie zarządczym za zamkniętymi drzwiami, dla zachowania politycznej poprawności, procedur lub nieujawniania realnych powodów w celu uchronienia czyjegoś “ważnego” wizerunku.
To może prowadzić do poczucia izolacji, braku wsparcia ale też złamania wewnętrznej integralności, a od tego już tylko krok do mocnego konfliktu wartości, który przyczynia się do wypalenia lub odejścia w ogromnym stopniu.
I teraz mam pytanie – czy mamy wystarczającą świadomość tego, że HR to też ludzie, a nie "robocopy"?
Czy dopuszczamy do siebie myśl, że HR też potrzebuje odpocząć, mieć wsparcie, pomylić się, zwolnić tempo? (pytanie kieruje również do samych HR-owców szczególnie tych na szczycie).
Uznajmy ciężar, który spoczywa na tych profesjonalistach.
Od programów wsparcia psychologicznego, praktycznej psychoedukacji, aż po budowanie kultury otwartości i wzajemnego wsparcia – każde z tych działań może pomóc w zmniejszeniu obciążenia dla pracowników HR. Dbacie o to, tak z ręką na sercu?
Marzy mi się psychowzroczny HR w Polsce, do tego dążę i tego uczę, o tym rozmawiam i to wdrażam w organizacjach. Podkreślanie siły działu HR nie powinno przesłaniać faktu, że są to ludzie, którzy potrzebują empatii, zrozumienia, i warunków aby móc skutecznie działać na rzecz innych i dla dobra organizacji. Podkreślanie siły działu HR powinno być nieodłącznie związane z potrzebą zapewnienia również im wystarczającego wsparcia, a czasami profilowanej pomocy.
Rozpoznanie niekorzystnych schematów myślenia i działania oraz adresowanie kosztów psychologicznych, jakie ponoszą, jest kluczowe dla budowania zrównoważonego i skutecznego miejsca pracy dla wszystkich. To powinno otwierać oczy i umysły wszystkim decydentom (tym z HR również).
HR-owcy - jesteśmy silni (wiem sama jak bardzo potrafimy dawać z siebie ciągle więcej i więcej), ale nasza siła nie musi pochodzić z kompensacji i izolacji.
Dzielenie się wiedzą i wsparciem, dążenie do ujawniania kosztów i ich zabezpieczania regularnie i bez zakładania masek perfekcjonizmu to klucz do zdrowej równowagi emocjonalnej i zawodowej.
Serdeczności HR-owcy :)
Julka :)
+48 692003208
julia@haramonyhi.com
Kraków, Polska
Website made in WebWave builder.